29 maja 2014 odbyła się polska premiera baletu Don Kichot w reżyserii Alexei’a Fadeyecheva wg libretto i choreografii Mariusa Petipy. Rosyjski reżyser zachował wiele elementów z oryginalnej choreografii, dodał także nowe elementy taneczne.
Sama nie wiem, od czego zacząć opisywanie moich wrażeń z tego wydarzenia.. Po pierwsze moją uwagę zwrócił fakt, iż na widowni zasiadło wyjątkowo mało osób. Jeszcze w dniu spektaklu można było kupić nań bilety – zarówno te najtańsze, na trzecim balkonie, jak i na całkiem dobre miejsca. Nie rozumiem, z czego to wynika, ale wpływ na to mógł mieć bezsensowny pomysł robienia premiery spektaklu w czwartek (a może potencjalnych widzów odstraszył okropny plakat..?).[1]
Jeśli chodzi o sam spektakl- gdybym nie wiedziała, „na co się piszę”, prawdopodobnie byłabym nieco zawiedziona. Tytuł „Don Kichot” może sugerować, iż balet oparty jest na powieści Cervantesa (o pełnym tytule: ) „Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manchy”. Dla fanów tego literackiego dzieła pewnym zawodem może być fakt, iż Don Kichot i jego giermek Sancho Pansa zostali potraktowani jedynie jako pretekst do zaprezentowania przez tancerzy szeregu tańców hiszpańskich. Sama historia gdzieś się w tym wszystkim gubiła, a jej trzonem miała być historia miłości Kitri i Basilio (w oryginale był to wątek poboczny). Tytułowy bohater wraz ze swym giermkiem przemierzają hiszpańskie wioski, natrafiają na obóz cygański, wreszcie „Błędny Rycerz” trafia na chwilę do nieba.
Wizualnie – pięknie. Klasyczne kostiumy (Thomas Mika) i cała oprawa zdecydowanie działały na korzyść spektaklu, zachowanego w baśniowej estetyce. Miło było wreszcie zobaczyć na deskach Teatru Wielkiego Opery Narodowej klasyczny balet. W głównych rolach świetnie zaprezentowali się Maksim Woitiul oraz Aleksandra Liashenko (która największe brawa otrzymała za swoje fouettes). Entuzjastyczne owacje otrzymali także Yuka Ebihara i Maria Żuk. Moją uwagę zwróciło zachowanie dyrygenta – Alexeia Baklana. Po poszczególnych tańcach, podobnie jak publiczność, nagradzał tancerzy brawami (uderzając batutą o pulpit), a po skończonym spektaklu dziękował po kolei wszystkim członkom orkiestry.
Podsumowując, balet „Don Kichot” nie rzuca na kolana, ale niewątpliwie jest pięknym, klasycznym spektaklem wartym zobaczenia.
[1] W czerwcu będzie miała miejsce podobna sytuacja, ponieważ premiera opery Moby Dick odbędzie się w środę