Inspiracje / Literatura / Malarstwo

Przedmiot w sztuce i literaturze

Ludzie przywiązują się niezmiernie do rzeczy czasem banalnych czy pospolitych, uwielbiają otaczać swoją przestrzeń życiową masą niekoniecznie potrzebnych przedmiotów. W literaturze i sztuce zyskują one jednak inny status, zmienia się ich pierwotne znaczenie.

Przedmioty codziennego użytku były obecne, zarówno w literaturze, jak i sztuce, już od starożytności- pojawiały się na przykład jako ornamenty na wazach przedstawiających ucztujących ludzi, opisywał je np. Homer.  Jednak prace przedstawiające przedmioty, czyli martwe natury były przez lata niedocenianie. Uważano, że są mniej warte niż na przykład portrety, bo wymagały od artysty mniejszego nakładu pracy.  Pogląd ten zaczął się zmieniać w XVIII wieku, kiedy Denis Diderot powiedział, że w sztuce chodzi o wartości malarskie, bez względu na to, czy obraz to martwa natura czy portret. W ten sposób zaczęto zupełnie inaczej patrzeć na przedmioty, przypisując im tajemnicze właściwości i symbolikę. Doceniono wreszcie wartość martwych natur malarzy holenderskich XVIII wieku.

Philippe_de_ChampaigneStilllifewithaskull

Dlaczego ciche życie zwykłych przedmiotów pociągało małych i wielkich mistrzów martwych natur? Moim zdaniem dlatego, że chcieli oni zwrócić uwagę na kruchość rzeczy. W subtelny sposób sugerowali odbiorcy dzieła  pewien podtekst intelektualny. Przewrócony kieliszek, zgaszona świeczka, Biblia otwarta na Apokalipsie, klepsydra- wszystkie składają się przecież na znany w literaturze i sztuce motyw- vanitas. Z prac tych bije cicha patetyczność. Drobne, codzienne rzeczy, zrazu nabierają nowego znaczenia, okazują się tajemnicze, wprowadzają nawet uczucie niepokoju. Artyści pragnęli bowiem pokazać jednocześnie marność rzeczy i zarazem ich wielkość, a także pozwolić odbiorcy dzieła odczytać  powiązania przedmiotów ze światem, Bogiem, życiem i śmiercią.

600px-Emblematic_still_life_with_flagon%2C_glass%2C_jug_and_bridle_by_Torrentius

Zbigniew Herbert w swoim eseju „Martwa natura z wędzidłem” opisuje burzliwe życie prawie zupełnie zapomnianego malarza Torrentiusa, wiodącego hulaszcze życie, skazanego dwukrotnie na śmierć (za każdym razem udało mu się uniknąć wykonania wyroku).  Znając życie malarza-awanturnika, Herbert bada dokładnie jego jedyne dzieło, dostępne szerokiej publiczności. Poeta przykłada szczególną wagę do opisania roli przedmiotów w martwych naturach w ogóle. Jego zdaniem w codziennym życiu nasze „praktyczne oko zamazuje kontury, dostrzega tylko mętne, splątane smugi światła”. Natomiast malarstwo pozwala kontemplować przedmiot w całej jego okazałości, niejako oświetla dany przedmiot, któremu zostaje odebrana banalna przypadkowość. Przedmiot taki jak zwykły kielich nagle zupełnie zmienia swoje znaczenie, staje się w jednym momencie swoistą esencją wszystkich kielichów. Poetycki sposób, w jaki Herbert opisuje obraz może wywołać piorunujące wrażenie. Twórca tak umiejętnie operuje słowem, że nawet nie widząc obrazu, bez trudu możemy go sobie wyobrazić. Herbert zachwyca się kunsztem malarskim Torrentiusa, określanego przez krytyków jako mistrza iluzorycznego realizmu. Potwierdza się więc myśl Simonidesa, że malarstwo jest milczącą poezją, a poezja – mówiącym malarstwem.  Dzięki tak realistycznemu przedstawieniu, odbiorca obrazu może odczuwać go wręcz zmysłowo- może poczuć kwaśny smak żelaza czy zimny dotyk szkła. Herbert polemizuje z motywem vanitas, wg wielu historyków sztuki zawartym w obrazie, prowadząc swoją analizę dużo głębiej. Dostrzega elementy dzieła- np. kartkę z nutami i tekstem, kompozycję (na schemacie krzyża), poszczególne naczynia, w których znajdują się płyny i wreszcie tytułowe wędzidło (służące do poskramiania koni),  łączy je ze sobą i dochodzi do zaskakujących wniosków. Z analizy dzieła może wynikać, że Torrentius przyznaje się do popełnionych win i pragnie je odpokutować. Świadczą o tym wędzidło i naczynia, a także tekst „To, co zaistnieje poza proporcjami należytymi, ginie jako zło bez miary” . Obraz może więc stanowić alegorię jednej z kardynalnych cnót- umiarkowania. Tak więc Herbert dzięki zainteresowaniu  malarstwem i dokładnej analizie przedstawionych na obrazie przedmiotów, był w stanie na podstawie jednego tylko dzieła naszkicować cały portret psychologiczny jego autora.

Swoistą martwą naturę naszkicował słowem Tadeusz Różewicz w swoim wierszu „Na powierzchni poematu i w środku”. Jest to wiersz nieregularny, właściwie pozbawiony rymów.  Jest przykładem liryki pośredniej, gdyż podmiot liryczny nie ujawnia się. Wiersz opisuje puste mieszkanie, uwaga czytelnika jest zwrócona w szczególności ku zwykłym przedmiotom, pozostawionym w mieszkaniu przez ich właściciela. I tak widzimy futerał od okularów, niedopałek w popielniczce czy blaszaną łyżeczkę. Wiersz jest utrzymany w melancholijnym klimacie, jest jakby powolny („mała martwa natura pomniejsza ucisza leczy usypia”), ma się wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. Jednak warto zwrócić uwagę na szczególny zabieg, który Różewicz zastosował w swoim wierszu. Przedstawiona martwa natura jest oświetlona tylko do połowy, natomiast część pozostaje w cieniu (jest niedopowiedziana).  Jasna warstwa rzeczy to jedynie powierzchnia, przyciągająca uwagę na samym początku. Wiersz jednak mówi o wiele więcej. Są w nim przedstawione ślady obecności człowieka- wgłębienie po palcach w soli, ślad po wargach na niedopałku. Postrzegane przedmioty odsyłają więc do tego, co ukryte i nieobecne. Różewicz pokazuje więc to, czego nie ma, poprzez to co jest- czyli pozostawione przez ludzi rzeczy  i ślady zużycia na przedmiotach. Nieobecność wyrażają tu ślady obecności .

Przedmioty mogą być też swoistym nośnikiem emocji czy innych treści, których przekazanie nie wymaga użycia słów. Właśnie wtedy, gdy człowiek jest nieobecny, zwykłe przedmioty nabierają nowego znaczenia. Ten zabieg znany jest przede wszystkim (dobrym) reżyserom i scenarzystom filmowym, którzy kręcąc film dużą wagę przykładają do szczegółu. Chociażby w filmie Kabaret zaakceptowanie podarunku- srebrnej  papierośnicy- staje się symbolicznym gestem zaakceptowania nietypowej sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie.  Domyślając się, jak wiele pracy trzeba włożyć w to, aby uzasadnić pojawianie się w filmie czy książce danego przedmiotu,  trudno uwierzyć, że taką wagę do szczegółu potrafiono przywiązywać już w starożytności. W Iliadzie Homer operując szczegółem w iście filmowy sposób, potrafi spowodować, że czytelnik walki Achillesa z Hektorem ze zwykłego odbiorcy przekształca się w prawdziwego obserwatora. Stanisław Falkowski wysuwa śmiałą tezę, że Homer pisze scenariusze filmowe. Jest w tym wiele prawdy. Homer zwraca się bowiem do ludzi, którzy chcą i potrafią sobie wyobrazić rzeczywistość. Żeby im w tym pomóc, nie ogranicza się jedynie do opisu głównych bohaterów, a stara się opisać cały otaczający ich świat. Homerowa „reżyseria szczegółów” służy zatem „prowadzeniu oka” czytelnika, ale także, jak już wcześniej wspomniałam, przekazuje emocje. Dowodem na poparcie tego twierdzenia jest fragment, ukazujący żonę Hektora, Andromachę, czekającą na swojego męża. Siedząc w ustronnej komnacie  tkała purpurową szatę. W momencie, kiedy usłyszała szlochy dochodzące od baszty, czółenko, którym tkała, wypadło jej z ręki.  Ten „filmowy” detal mówi nam lepiej niż długa charakterystyka przeżyć bohaterki, że właśnie zrozumiała, co się stało. Tak więc Homer nie ogranicza się do ogółów, a dużą wagę przywiązuje do rzeczy pozornie nieważnych, do zwykłych przedmiotów, przypisując im jednak duże znaczenie.

cedzak-durszlak-z-trzonkiem

Także Miron Białoszewski w swoich wierszach przywiązuję ogromne znaczenie do z pozoru nieistotnych przedmiotów. Jednak on, w przeciwieństwie do Homera, który przedmioty opisuje w celu „uzupełnienia” świata przedstawionego, stawia je w punkcie centralnym swoich wierszy. Białoszewski w swoich wierszach gloryfikuje, a wręcz sakralizuje codzienność, a wraz z nią przedmioty codziennego użytku, takie jak krzesło, łyżkę, piec kaflowy czy klucz. Interesują go przede wszystkim przedmioty biedne, zdegradowane. Rupiecie, czyli właśnie zepsute przedmioty, zyskują w oczach poety nowe znaczenie. Uważa on bowiem, że z tzw „grata” można zrobić wszystko. Zniszczony przedmiot zmienia swoją funkcję- w wierszach obserwujemy dlatego świecznik ze stołowych nóg czy parasolkę, służącą jako abażur. Miłość Białoszewskiego do kalekich przedmiotów ma związek, wg Artura Sandauera, z życiem poety w powojennej Warszawie. Nie dość, że doświadczył on braku przedmiotów, to w dodatku widział ludzi, którzy przetwarzając posiadane materiały, nadawali im nowe funkcje.  W wierszach poety następuje więc trwałe przewartościowanie jakości przedmiotu, który zyskuje nowe oblicze. Tak dzieje się w wierszu „Szare eminencje zachwytu” . Wiersz Białoszewskiego Szare eminencje zachwytu jest przykładem liryki bezpośredniej, w której podmiot liryczny za pomocą czasownika w pierwszej osobie liczby pojedynczej („ się cieszę”) wyraża swoje emocje. Tekst ma charakter liryki zwrotu do adresata, przy czym adresatami wypowiedzi lirycznej są: łyżka durszlakowa i piec kaflowy. Podmiotem lirycznym w wierszu jest ktoś, kto najprawdopodobniej posiada właśnie łyżkę durszlakową i piec kaflowy. Białoszewski przenosi  te przedmioty ze sfery profanum do sfery sacrum. Tytuł utworu – słowo „eminencja” przypisane jest wysokim dostojnikom kościelnym, natomiast związek frazeologiczny „szara eminencja” odnosi się do kogoś, kto, pozostając w cieniu, ma wpływ na wiele spraw, rządzi zza pleców kogoś innego. Natomiast samo słowo „szare” prawdopodobnie odnosi się też do zwyczajnych przedmiotów, które podmiot liryczny wyraźnie wyróżnia, bo się nimi zachwyca, co też jest zaznaczone w tytule. Pierwsza strofa mówi o łyżce durszlakowej, którą podmiot porównuje do nieba i kalejdoskopu.  Pojawia się również zdanie: że tak świecisz w monstrancji jasności które może sugerować dwie rzeczy: podmiot liryczny i bohater w jednym podnosi łyżkę i dlatego przypomina mu ona rozgwieżdżone niebo, ale też przenosi w ten sposób dość banalny przedmiot do sfery sacrum. Łyżka jest „nieprzecedzona w bogactwie”, a więc jest czymś bezcennym, bo należy skojarzyć frazeologizm „nieprzecedzona” z „nieprzebrana”, ale też spełnia niezwykle ważną funkcję – służy do odcedzania. Zachwyt podmiotu lirycznego wyrażony został kilkakrotnie. Hiperbolizacją („Jakże się cieszę […]”, „Jakżeś nieprzecedzona w bogactwie […]”), apostrofą („łyżko durszlakowa!”), odpowiednim doborem słów (monstrancja, niebo, kalejdoskop, gwiazdy). W drugiej strofie podmiot liryczny zwraca się do pieca kaflowego. Z całą pewnością on też jest przedmiotem zachwytu, ponieważ ten stary przedmiot ma szpary między kaflami i zmienia kolory („może być siwy, / srebrny, / szary – aż senny…”). Szczególne zainteresowanie budzi jednak wtedy, gdy pali się w nim drewno, co zostało podkreślone przez metafory: „tasuje błyski” i „i całym rytmem swych niedokładności / w dzwonach palonych”. Staje się wtedy „monumentalny”, czyli ma w sobie coś dostojnego, pięknego, uspokajającego. Niewątpliwie tekst ten jest przykładem oswajania przestrzeni. Jest to przestrzeń zamknięta, własny, prywatny mikrokosmos, azyl przed światem i miejską pustelnią, hałasem świata i chaosem tego, co „na zewnątrz”.

Zainteresowanie przedmiotami zniszczonymi możemy obserwować w sztuce Władysława Hasiora, mistrza asamblażu. W swoich pracach dawał wstrząsające świadectwa zagłady, wykorzystując do swoich  rzeźb rzeczy zniszczone i ubogie. Jego rzeźby mają kształt ludzi, a złożone są z różnych odpadków cywilizacyjnych. Ma to być świadectwem śmierci i zniszczenia, tak jak przedmioty są świadkami życia i śmierci ludzi. Tak więc Hasior  swoimi rzeźbami wyrażał pewien niepokój i w ten sposób pragnął przywoływać ograniczenia egzystencjalne człowieka.

barmanka hasior

wladyslaw-hasior-gosc-ii-1962-na-podlodze-matka-boska-bolesna-1970-na-scianie

Kolejnym artystą, o którym warto wspomnieć, mówiąc o zainteresowaniu przedmiotami codziennego użytku w sztuce jest Marcel Duchamp. Jego rzeźby to przedmioty w „najczystszej postaci”, tak zwane ready mades, czyli w wolnym tłumaczeniu „gotowce”.  Przeciwnicy tego rodzaju sztuki mówili o ironicznym nihilizmie i niszczycielstwie Duchampa. Inni pisali, że artysta wynosząc na piedestał zwykły przedmiot i przypisując mu niezwykłe znaczenie, sam zbudował wokół siebie swego rodzaju legendę. Alain Besanscon, tłumacząc źródło takich działań artystycznych mówi, że nie liczy się zewnętrzne działanie artysty lecz jego wewnętrzna postawa i czysta wola sztuki. Nieważne jest więc to, co artysta robi tylko czemu służy jego dzieło i jakie wartości ze sobą a niesie.

fountain duchamp duchamp_wheel

Meret Oppenhaim także zasłynęła w świecie sztuki dzięki nietypowemu użyciu i przerobieniu przedmiotu codziennego użytku. Prawdopodobnie jej najlepiej znaną pracą jest „Breakfast in fur”- włochata filiżanka, spodek i łyżeczka. Ta „rzeźba” jest przywoływana bardzo często w kontekście omawiania rzeźb surrealizmu. Historia jej powstania jest dość banalna. Oppenhaim spotkała się z Pablo Picasso i Dorą Maar w jednej z paryskich kawiarni. Rozmawiali o roli kawiarenek w życiu człowieka. Oppenheim miała wtedy na sobie płaszcz z futra. Picasso zauważył, że właściwie wszystko może być pokryte futrem, na co Oppenheim przytaknęła, mówiąc „owszem, nawet ta filiżanka”.  W ten sposób zrodził się pomysł stworzenia tego „dzieła” (1936 r.).

oppenheim_object

Współczesnym artystą, którego twórczość pragnę zaprezentować jest Subodh Gupta. Jest to współczesny twórca pochodzący z Indii. W krótkim czasie jego rzeźby stały się pracami niezwykle pożądanymi wśród koneserów sztuki. Gupta w swoich pracach odwołuje się często do swojej rodzimej kultury- np. jego pierwsza instalacja składała się z małych stołków, na których 80% mieszkańców Indii siedzi spożywając posiłki. Obecnie Gupta jest bardziej zainteresowany tworzeniem rzeźb z przedmiotów używanych na co dzień w kuchni- garnków, patelni, łyżek durszlakowych i sztućców. Wielkie metalowe konstrukcje przybierają różne kształty, jednak pracą która przyniosła mu prawdziwą sławę była olbrzymia czaszka, powstała właśnie z połączenia różnego rodzaju naczyń. Jak widać motyw vanitas przejawia się nawet w sztuce nowoczesnej.

line-of-control-by-subodh-gupta2

mushroom-cloud-sculpture-by-subodh-gupta_4_h5qu3_69

subodhguptaskullexcell_0_0

Ostatnim artystą, o którym warto wspomnieć w kontekście zastosowania przedmiotów codziennego użytku w sztuce jest Amerykanin Jason Mecier. Tworzy on portrety znanych i nie znanych osób techniką kolażu, przy użyciu różnego rodzaju przedmiotów codziennego użytku. Jako artystów, którzy mieli na niego największy wpływ wymienia m.in. Arcimboldo i Warhola.

phyllis diller- jason mecier

jandywardetail1 jandywarhol barack

Podsumowując pragnę podkreślić niezliczoność znaczeń które można przypisywać przedmiotom, a także wielorakość ich funkcji. Przedmiot może zarówno być nośnikiem emocji, może przechodzić metamorfozy, nabierając zupełnie nowego, niż pierwotne znaczenie. Może wreszcie poprzez swoją obecność podkreślać nieobecność człowieka, a także otwierać drzwi do sekretów ludzkiego umysłu, tak jak w eseju Herberta. Przedmioty są także doskonałym przykładem motywu vanitas obecnego w literaturze do dziś. Chociaż na co dzień ich obecność wydaje się tak oczywista, że nawet nie przywiązujemy do nich większej wagi, to dzięki ich obecności w literaturze i sztuce możemy dostrzec ich wielkie znaczenie i nauczyć się doceniać nawet najdrobniejsze przedmioty i tak jak Białoszewski potrafić cieszyć się codziennością.

Jaka jest Wasza opinia na temat przedstawionych powyżej dzieł? Czy rzeźby typu „ready mades” faktycznie można nazwać dziełami sztuki? Czy twórczość Hasiora do Was przemawia? Jakich innych artystów, dla których przedmiot jest istotnym elementem ich twórczości znacie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s