Malarstwo / Recenzja / Wydarzenia

Guercino. Triumf baroku. Recenzja

Guercino. Triumf baroku. Wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Od 20 września 2013 do 2 lutego 2014 do Muzeum Narodowego w Warszawie zagościły dzieła malarskie i rysunki uważanego niegdyś za jednego z najbardziej znanych barokowych twórców: Giovaniego Francesco Barbieriego.

ryciny

33 obrazy i 50 szkiców pochodzi z kolekcji włoskich- pinakoteki oraz kościołów i pałaców Cento oraz Galerii Barberinich, a także kolekcji polskich. Wystawa została także urozmaicona dziełami innych artystów, którzy wzorowali się na Guercino i kopiowali jego prace.  Jest to pierwsza w Europie tak obszerna retrospektywna wystawa tego malarza. O jej odbyciu w pewnym sensie zadecydował przypadek- w skutek trzęsienia ziemi w Cento (rodzinnym mieście Guercino) zniszczeniu uległo tamtejsze muzeum. Muzeum Narodowe w Warszawie zaproponowało pomoc w przechowaniu dzieł na czas remontu. Wystawie towarzyszyły liczne wydarzenia kulturalne, m.in. koncerty muzyki barokowej (współorganizowane z włoskim instytutem kultury w Warszawie) oraz seria wykładów na temat twórczości Włocha.  Za aranżację plastyczną ekspozycji odpowiedzialny był Boris Kudlicka, wybitny scenograf teatralny i projektant, znany między innymi ze współpracy z Teatrem Wielkim Operą Narodową.

Malarz, urodzony w 1591 roku w Cento, swój przydomek – Guercino- zawdzięczał nabytej wadzie wzroku: podobno w wyniku silnego szoku dostał zeza (guerci- zez). Ciekawe jest to, że przez sobie współczesnych uważany był za jednego z najznamienitszych twórców okresu baroku, a później w pewnym sensie słuch o nim zaginął. Owszem, wciąż jest ceniony przez znawców sztuki i wyrafinowanych kolekcjonerów, ale nie uzyskał takiego uznania jak Caravaggio czy Tycjan (których dzieła były dla niego inspiracją). Ciekawe, że czytając opinie XVII-wiecznych krytyków sztuki, możemy spotkać się z takimi opiniami jak ta, wyrażona przez Scandliego: „Wierniejszy prawdzie nie był nawet Caravaggio”.

Pierwsza sala wystawy stanowi swego rodzaju wprowadzenie widza w twórczość i życie artysty. Znajdują się w niej przede wszystkim prace wzorowane na dziełach Guercino w wykonaniu takich twórców jak R. Strange, G.B. Piranesi, G. Volpato, J. Flack i przede wszystkim G.B. Pasquiliani. Naprzeciw wejścia znajduje się praca siostrzeńca malarza, B. Gennariego, na którym przedstawił swojego wuja w pracowni, stojącego obok portretu jego autorstwa, przedstawiającego zaprzyjaźnionego z rodziną Barbierich G.B. Maziniego. Pozostałe prace w tej części wystawy to przede wszystkim szkice, piórka i miedzioryty na papierze żeberkowym. Ciekawe było zestawienie trzech prac o niewielkim formacie, trzech różnych autorów, wszystkich przedstawiających Marię Magdalenę. U Gennariego przedstawiona została ona jako młoda, beztroska kobieta, na miedziorycie Pasqualiniego (wzorowanym na Guercino) przybrała smutną minę, natomiast na sangwinie Guercino jej twarz wyraża nieopisany żal i cierpienie. Praca Guercino zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych, właśnie ze względu na silne emocje ukazane na obrazie oraz dynamikę postaci i swego rodzaju patos bijący z jej oblicza. Właśnie te cechy, jak się zaraz okaże, są konstytutywne dla prac Barbieriego.

Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny

Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny

Guercino w swoich obrazach porusza przede wszystkim tematykę religijną. Jego obrazy epatują patosem oraz wyróżniają się zdecydowanymi kontrastami świetlnymi. Tę grę świateł dało się zauważyć od razu po wejściu do kolejnej sali wystawy, w której zostały umieszczone płótna przedstawiające sceny z życia św. Karola Boromeusza. Jednak obrazem, który zrobił na mnie największe wrażenie było znajdujące się nieco dalej „Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny” (1622 r.). Płótno to zostało ustawione ukośnie w stosunku do płaszczyzny podłogi, a pod nim umieszczono ciemne lustro, które pod kątem odbijało obraz, tworząc interesujące wrażenie przedłużenia płótna i pewną dezorientację poprzez złamanie perspektywy. Interesujące było- wciąż nowatorskie jak na tamte czasy- zastosowanie bardzo wyraźnego skrótu perspektywicznego, w taki sposób, że widziane na obrazie postaci (Maria oraz putta) ukazane są od dołu-  tak, że osoba patrząca na obraz ma wrażenie, iż postaci faktycznie wznoszą się ku niebu.

Et in arcadia ego

Et in arcadia ego

Najcenniejszym obrazem wystawy jest „Et in Arcadia ego”/ „Pasterze arkadyjscy”, w którym autor porusza kwestię bardzo charakterystyczną dla epoki, czyli kwestię śmierci. Praca przedstawia dwóch młodzieńców stojących prawdopodobnie na skraju lasu. Przeciwwagą dla nich jest złowroga czaszka, w pobliżu której znajdują się zwierzęta: mysz, mucha, jaszczurka, gąsienica i sowa. Na postumencie, na którym spoczywa czaszka widnieje napis „et in Arcadia ego” (w wolnym tłumaczeniu „jestem nawet w arkadii”). Wszystkie te elementy (napis, czaszka i zwierzęta) są charakterystyczne dla nurtu „memento mori”. Śmierć jest zawsze obecna, nawet w tak sielankowym otoczeniu, w jakim znaleźli się przedstawieni na płótnie pasterze. Jedynie gąsienica, która ma przecież w przyszłości przekształcić się w motyla, daje pewną nadzieję na zmartwychwstanie. Interesującym zabiegiem było dodatkowe doświetlenie czaszki punktowym światłem umieszczonym pod sufitem sali.

Św. Jan Chrzciciel na pustyni (w centralnej części zdjęcia)

W kolejnych częściach wystawy odnajdziemy prace, w których kontrast świetlny i barwny jest coraz wyrazistszy. Duże wrażenie robi ogromne płótno „Św. Jan Chrzciciel na pustyni” (1650 r.), w którym główna (i jedyna) postać przyodziana jest w czerwono-niebieskie szaty i mocno oświetlona żółtym światłem. Także w praca „Erminia odnajduje rannego Tankreda” wyróżnia się niezwykłą grą świateł- w sposób wręcz nienaturalny jedynie centralne postaci zostały „oświetlone”, natomiast pozostałe są słabo widoczne, mimo, że zdawać by się mogło, iż znajdują się w podobnej odległości od źródła światła. Uwagę przyciąga także obraz „Bóg Ojciec”, na którym przedstawiony został starzec (nieco zresztą przypominający malarza, którego portret widzieliśmy w pierwszej sali) o umęczonej twarzy, smutny, ponury, ze spuszczoną głową. Barbieri zdecydowanie był malarzem bardzo świadomym ludzkich emocji, ponieważ z niezwykłą precyzją i wyczuciem potrafił oddać emocje postaci na płótnie i przekazać je odbiorcy. Ten ostatni, wyrazisty styl w twórczości Guercino został opisany przez J.A. Calviego w 1651 r. jako „styl pełen kolorów, i o prostej aczkolwiek efektownej kompozycji”.

przygotowania do otwarcia wystawy

Co ciekawe, w tych ostatnich salach zmienia się także otoczenie obrazów. Kudlicka zastosował kolorowe, czerwone światła oraz półprzezroczyste płachty czerwonego materiału, które dobrze komponują się z kolorystyką obrazów i kontrastują z ciemnym kolorem ścian.

Podsumowując- mimo, że Guercino raczej nie stał się dzięki niej moim ulubionym malarzem, to wystawa „Guercino. Triumf baroku” jest z całą pewnością niezwykłym przedsięwzięciem, ze względu na to, że nie było to zwykłe „powieszenie obrazów na ścianach” lecz uporządkowane i przemyślane przedstawienie postaci artysty i jego prac, opatrzone komentarzami i cytatami ówczesnych krytyków sztuki. Ponadto dopasowana do klimatu epoki aranżacja wnętrz sprawiła, iż obrazy zostały jeszcze bardziej podkreślone, a kontrasty światła i cienia wyszły poza ich ramy do naszego świata.

 

 

/// Osoby z AFiTu proszone są o niekopiowanie recenzji 🙂 ///

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s