Malarstwo/Wywiady

Sylwia Brzyszczyk- wywiad z artystką

Sylwia Brzyszczyk – urodzona w Krakowie.  Absolwentka Wydziału Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Dyplom obroniła w pracowni prof. Adama Brinckena w 2019 roku. Zajmuje się malarstwem olejnym, rysunkiem oraz fotografią eksperymentalną, a od niedawna również tatuażem artystycznym.

Day 90 (100×100 cm, olej na płótnie, 2020 r.)

Opowiedz o swoich artystycznych początkach. Czy malowałaś od dzieciństwa? Kiedy nastąpił moment, kiedy poczułaś, że chcesz się związać z malarstwem zawodowo?

Trudno jest mi mówić o konkretnym momencie, bo była – i wciąż jest – to raczej długa droga. Jedyne co pamiętam to wspaniałą nauczycielkę plastyki, która zauważyła, że dobrze sobie radzę. Zanim mnie o tym poinformowała, już wiedziała, że będzie mnie przygotowywać do egzaminów do szkoły plastycznej. Później wydarzenia potoczyły się dość naturalnie. Po szkołach plastycznych- gimnazjum i liceum- dostałam się na malarstwo na ASP i w zeszłym roku obroniłam dyplom z malarstwa. Jest to ciągła droga, która nieprzerwanie trwa do dziś. 

Skąd czerpiesz inspiracje do swoich obrazów i jak wygląda Twój proces twórczy? Czy miewasz czasem blokadę twórczą?

Staram się malować codziennie. Tworzę w miejscu, w którym mieszkam, więc te obrazy są cały czas wokół mnie. Wydaje mi się, że jest to bardzo pomocne w nieustannej pracy. Jeżeli nie wiem, co chcę namalować w danym momencie, to płótna cały czas na mnie patrzą i dzięki temu blokada szybciej mija. Co mnie inspiruje? W dużej mierze są to filmy, głównie Kieślowskiego, a także muzyka. Nie potrafię malować, jeśli w tle nie mam muzyki. Często zanim przystąpię do pracy, bardzo dużo czasu poświęcam temu, żeby znaleźć odpowiednie do danego obrazu dźwięki.

Jaka to muzyka? 

Są to najczęściej dość ciężkie brzmienia. Nie mam na myśli ciężkości dźwięków, raczej chodzi o sam klimat. Jest to muzyka nostalgiczna, trochę dołująca. Sprawia ona, że obrazy także nabierają tego dramatycznego tonu. Często są to bardzo stare, nieistniejące już zespoły, na przykład ostatnio powróciłam do Joy Division. Ich muzyka ma w sobie dużo mroku i emocjonalności, którą staram się przenieść na płótna. Oczywiście mimo podanego przeze mnie przykładu, dźwięki płynące z moich głośników są bardzo różne.

Tryptyk II (140×140 cm, sgraffito na płótnie, 2019 r.)

Wybierasz dość ciekawą paletę kolorystyczną, są to dość ciemne, mroczne barwy, czasem przełamane jaskrawym kolorem, jak w pracy „Zielona linia”. Zastanawiam się w jaki sposób wpadłaś na ten pomysł, co Cię zainspirowało? Jak to się stało, że postanowiłaś poruszać się w tak ciemnej palecie barw? 

O ile pamiętam, zarówno w szkole plastycznej, jak i już na ASP używałam ciemnej palety barw. Nawet jeżeli martwa natura, którą mieliśmy malować, była jaskrawa, to na moich płótnach zawsze gasła. Dopiero teraz otworzyłam się na żywsze kolory i zaczęłam zauważać, że jeden akcent kolorystyczny- tak jak w kilku moich obrazach z liniami czy płaszczyznami koloru- potrafi nadać postaciom więcej dramatyzmu. Bardzo mi na tym zależy. Chęć stosowania wyrazistych akcentów kolorystycznych pojawiła się u mnie dopiero dość niedawno.

W jaki sposób ewoluował Twój styl? Z jednej strony widzę malarstwo, które idzie w kierunku realizmu, a na drugim biegunie różnego rodzaju eksperymenty – prace linearne, wykonywane różnymi, czasem dość nietypowymi technikami. Czy te cykle tworzysz równolegle, czy może jedno przeradza się w drugie? Dokąd to zmierza?

Zawsze pracowałam dwutorowo. Moje malarstwo było realistyczne, natomiast rysunek skrajnie inny. Tam górowała bardzo świadomie prowadzona linia, jedynie kilka charakterystycznych barw. W pewnym momencie stwierdziłam, że warto byłoby to połączyć. To znaczy nie oddzielać malarstwa od rysunku i odwrotnie. Pojawiły się wówczas prace, będące połączeniem linii i realizmu. Mam nadzieję, że dalej będę to kontynuować, choć gdy zaczynam eksperymentować z nową dla mnie techniką, zwykle odbywa się to na mniejszych płótnach, które nazywałam rysunkami. Mam wrażenie, że to właśnie nazewnictwo, do jakiego przywykłam dzieli moją pracę na „rysunek” i „malarstwo”. Ostatnio próbuję nie ograniczać nim swojej pracy. Chyba pomaga mi to w osiągnięciu jakiejś zamierzonej spójności.

Zielona linia (130×130, olej na płótnie, 2019 r.)

Zauważyłam, że jedną z technik, w których tworzysz swoje prace jest sgraffito na płótnie. To chyba dość nietypowe, bo zawsze ta technika kojarzyła mi się raczej z malarstwem ściennym. 

Nigdy nie myślałam o tym, że jest to nietypowe. Będąc na ASP stwierdziłam, że skoro udało mi się dostać na te studia, to wyciągnę z nich jak najwięcej. Mieliśmy zajęcia, na których pokazano nam tę technikę. Ze względu na to, że odbywały się one po prostu w zamkniętej pracowni, byliśmy zmuszeni robić sgraffito na papierze. U mnie to trochę ewoluowało i wyszłam z tym na płótno, a nie na ścianę. Ta technika została ze mną do dziś i bardzo długo używałam jej w rysunku, a niedawno połączyłam to z malarstwem. 

Jak jest z trwałością tego typu prac na płótnie?

Na razie nie utrwalam ich w żaden sposób. W zależności od tego, jak wykonuję te prace, są one bardziej lub mniej trwałe. Myślę, że po tak wielu próbach, wiem już jak powinnam pracować z materiałem, żeby się nie kruszył i nie łuszczył. Naturalnie każdy kolejny obraz jest dla mnie jednym z wielu etapów dłuższego procesu, który ma w sobie wiele prób i wiele błędów. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że są to delikatne obrazy. 

Black dress (40×40 cm, sgraffito na płótnie, 2019 r.)

Podzielę się z Tobą pewną refleksją, którą miałam patrząc na Twoją twórczość, jestem ciekawa, czy jest ona w jakikolwiek sposób trafiona i co o tym myślisz. Gdy patrzę na Twoje prace towarzyszą mi podobne emocje do tych, które mam patrząc na twórczość Egona Schiele. Nie umiem do końca powiedzieć dlaczego. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek inspirowałaś się tym malarzem, a jeśli nie, to czy są malarze, którzy są Ci bliscy?

Bardzo mnie to cieszy, że wspomniałaś o nim patrząc na moje prace. Tak, to jest artysta, którego obrazy są mi bardzo bliskie. Długo były nimi głównie rysunki, ale w końcu dojrzałam do jego prac malarskich. Egon Schiele towarzyszy mi od dawna. W trakcie studiów inspirowałam się nim w rysunku. W tym momencie linia, którą się posługuję jest zdecydowanie bardziej wypracowana niż inspirowana nim, co jest satysfakcjonujące. Jeśli chodzi o malarstwo, inspiracje czerpię od malarzy bardziej “klasycznych”. Mam na myśli np. Rembrandta, Vermeera, a także Freuda, który jest dla mnie mistrzem przestawiania formy ciała człowieka, cielesności. Moja praca jest zawsze uczeniem się i poszukiwaniem, dlatego mistrzowie są dla mnie niezwykle ważni i lubię do nich wracać. Piedestały pozostają niezmienne, jednak jest wielu artystów, także współczesnych, których obserwuję i darzę ogromnym szacunkiem.

Świat umieliśmy kiedyś na wyrywki (115×115 cm, olej na płótnie, 2020 r.)

Wymieniłaś właśnie moich ulubionych malarzy! Być może to dlatego Twoja twórczość tak do mnie przemawia. Przyznam, że znalazłam Cię w dość nietypowy sposób, bo przez Twój profil tatuażowy. Chciałabym Cię zapytać także o tą twórczość. Czy tatuaże pozwalają Ci wejść w temat cielesności głębiej? Jak to się stało, że zaczęłaś się zajmować także i tą dziedziną?

To jest bardzo świeży temat. Moją pierwszą myślą było to, żeby stworzyć własną “galerię sztuki”. Wydawało mi się to niezwykle fascynujące, że poprzez tatuowanie ciał, część mojej sztuki zostanie z nimi na zawsze. Wymyśliłam sobie stworzenie „siatki” ludzi, którzy będą ze mną połączeni poprzez tatuaże, jakie będzie mi dane im zrobić. Wizja swoistej “galerii sztuki”, której byłabym świadoma tylko ja, wydała mi się na tyle fascynująca, że postanowiłam się tym zająć. Ponadto wydawało mi się to ciekawym pomysłem, żeby w taki sposób dawać ludziom kawałek swoich rysunków. Chodzi mi szczególnie o osoby, które nie mają potrzeby kupowania obrazów, grafik czy rysunków w tzw. klasycznej formie i wieszania ich na ścianach. Wydaje mi się, że środowisko tatuatorskie niekoniecznie uczestniczy w kupowaniu sztuki, muzealnictwie. Chciałam wejść w rejon zupełnie nowy, który jednocześnie jest przecież połączony ze sztuką. Mam nadzieję, że będzie się to rozwijać. 

Jakie Twoim zdaniem są największe wyzwania dla absolwentów ASP?

Na to pytanie mogę odpowiedzieć oczywiście jedynie z perspektywy absolwentki jednej z wielu uczelni artystycznych, być może w innych miastach wygląda to nieco inaczej. Jedną ze spraw, która najbardziej rzuciła mi się w oczy jest to, że wielu studentów nie zostaje przygotowanych do życia po studiach. Ja miałam to szczęście, że nawiązałam współpracę z kilkoma galeriami jeszcze w ich trakcie, więc rozwijało się to wcześnie. Jeśli jednak ktoś wychodzi z uczelni, nie mając takiego doświadczenia i nie wie, w jaki sposób współpracować z galeriami i jak wejść w to środowisko, to może napotkać na spore trudności. Naturalnie rzecz biorąc, ja wciąż i wciąż się tego uczę. Jest to wbrew pozorom współpraca na bardzo wielu płaszczyznach i niedoświadczonej osobie może być trudno poruszać się w tym świecie. Studenci nie są do tego przygotowywani. Na Akademii nikt nas nie uczył jakie umowy podpisywać, czego należy się wystrzegać, jak wygląda życie po Akademii pod tym kątem i w jaki sposób funkcjonować na rynku sztuki. Właściwie na Akademii nie było mowy o czymś takim jak “rynek sztuki”, co moim zdaniem było dość absurdalne, bo przecież wielu absolwentów chciałoby po studiach funkcjonować na polskim czy światowym rynku. Mimo, że Akademia powoli stara się wprowadzać coś takiego, to nadal są to małe kroczki i na pewno nie jest to na ten moment wystarczające. 

Plątana (140×140 cm, akryl na płótnie, 2019 r.)

Wspomniałaś, że współpracujesz z kilkoma galeriami. Mogłabyś je wymienić? Czy bierzesz udział w aukcjach młodej sztuki?

Współpracuję z kilkoma galeriami w Krakowie: z Galerią Dystans, Galerią Kolekcjoner oraz Galerią Zofii Weiss. Z krakowską Art Agendą NOVĄ jest to współpraca na płaszczyźnie aukcji internetowych, które co jakiś czas organizują. W Warszawie natomiast są to Teutsch Gallery oraz AgraArt NOVA. Mówiąc o aukcjach, mam na myśli najczęściej aukcje młodej sztuki nie tylko internetowe, ale też stacjonarne. Współpraca z galerią jest bardzo istotna. To tam mają miejsce wernisaże i spotkania z ludźmi. Zetknięcie się z obrazem na żywo jest niezwykle istotne, a konfrontowanie swojej twórczości z realną publicznością ma w sobie coś stresującego i fascynującego jednocześnie.

W jaki sposób można się z Tobą skontaktować?

Można wejść na moją stronę, tam co jakiś czas zamieszczam reprodukcje moich prac. Są one dostępne albo u mnie, albo w galerii. Jeśli obraz jest dostępny w galerii to chętnie przekieruję do niej osobę zainteresowaną kupnem. Jestem również na Instagramie. Można kontaktować się ze mną mailowo: sbrzyszczyk@gmail.com. 

http://sbrzyszczyk.blogspot.com

https://www.instagram.com/sbrzyszczyk/

Na wschodzie wciąż słońce (125×125, olej na płótnie, 2019 r.)

Topniejąca (25×25 cm, sgraffito na płótnie, 2019 r.)

Ślady moich palców musiały zostać na klamkach (135×135 cm, olej na płótniwe, 2019 r.)

Cukra watowa (45×35, akryl na płótnie, 2019 r.)

Day 98 (110×110 cm, olej na płótnie, 2020 r.)

Day 58 (120×120 cm, olej na płótnie, 2020 r.)

 

Wybrane wystawy :

 

2020

—  „#Lockdown”, Galeria Dystans, Kraków

— „Portret niejedno ma imię”, Galeria Kolekcjoner, Tytano, Kraków

— „III Zimowy Salon Młodych”, Galeria Zofii Weiss, Kraków

2019

— „Publicystyka XXVI”, Międzynarodowy Festiwal Filmów Niezależnych im. Ireneusza Radzia

— „XIV Jesienny Salon Sztuki”, Biuro Wystaw Artystycznych, Ostrowiec Świętokrzyski

— „Trzy Plagi”, Galeria Labirynt, Lublin

— „Wystawa wybranych dyplomów”, Pałac Sztuki, Kraków

— „Młodzi artyści notują 2, Noto Art 2019”, École supérieure d’art des Pyrénées Médiathèque

     Intercommunale André Labarrère, Pau, Francja

— „I Triennale Malarstwa Studenckiego”, Biuro Wystaw Artystycznych, Rzeszów

— „Nosferatu – Siła Strachu”, Ogólnopolski Festiwal Mikstury Kultury, ASTKraków, ASPKraków

— „Puzzle”, Miejska Sala Koncertowo — Wystawowa, Stara Synagoga, Zalaegerszeg, Węgry

— „Sztuka teraz”, Muzeum Narodowe, Kraków

— „II Mały Zimowy Salon Młodych”, Galeria Zofii Weiss, Kraków

2018

— „Call4Arts 2018”, wystawa finalistów konkursu, Fundacja 4 Style, Kraków

— 16. warszawskie targi sztuki 2018, Arkady Kubickiego Zamku Królewskiego, Warszawa

— „Twarze z portretó”, wystawa indywidualna, Muzeum Jana Kasprowicza, Zakopane

— „Guests in the Gallery, Summer Collection”, Galeria Zofii Weiss, Kraków

— „NOTO 2018”, wystawa finalistów konkursu, Muzeum Narodowe, Pawilon Józefa Czapskiego, Kraków

— „Mały Zimowy Salon Malarstwa Młodych”, Zofia Weiss Gallery, Kraków

— „Remarks of Plein-Air”, wystawa międzynarodowa, Latvijas Makslas Akademijas, Ryga, Łotwa

2017

— „Line by dots”, wystawa międzynarodowa, Harenda, Zakopane

— „Sztuka Młodych II”, Muzeum na Zamku, Sandomierz

2016 

— „Kairos”, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, Kraków

2015

— „Przedmiot”, prezentacja wideo, Małopolski Ogród Sztuki, Kraków

Konkursy:

  1. II Nagroda Fundacji Muzeum Wojciecha Weissa w III Zimowym Salonie Młodych 2020
  2. I Nagroda Fundacji Muzeum Wojciecha Weissa w II Małym Zimowym Salonie Młodych 2019
  3. Nagroda Dziekana Wydziału Sztuki UP w Krakowie w Międzynarodowym Konkursie NOTO 2018
  4. I Nagroda Call4Arts 2018
  5. Wyróżnienie Fundacji Muzeum Wojciecha Weissa w Małym Zimowym Salonie Malarstwa Młodych 2018
  6. Nagroda w konkursie „Pokaż swoje dzieło w Muzeum ASP” 2016

 

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s