Muzyka / Recenzja / Teatr i opera / Wydarzenia

15 grudnia w Warszawskiej Operze Kameralnej odbyła się prapremiera opery  „Orphée” według libretta Margo Zālīte i Dariusza Przybylskiego.

Z całą pewnością docenić należy fakt, iż opera ta została skomponowana od nowa, z nieznanym dotąd librettem i muzyką młodego kompozytora, Dariusza Przybylskiego. Zdecydowanie wolę współczesne opery od współczesnych inscenizacji oper znanych (które zazwyczaj są po prostu katastrofą). Dzięki temu zabiegi, które w tym przypadku były stosowane trudno uznać za „skandaliczne”, a jedynie za będące dość nietypową formą ekspresji twórczej, o czym za chwilę.

Od strony muzycznej spektakl uważam za udany. Choć nie przywykłam do tego typu muzyki (w wielu momentach czułam się wręcz „atakowana” dźwiękami), z pewnością było w niej coś interesującego. Ciekawym zabiegiem było umieszczenie sekcji dętej z tyłu sceny, podobnie jak poruszanie się po scenie akordeonisty (Maciej Frąckiewicz). Kierownictwem muzycznym zajęła się Maja Metelska. Bardzo podobały mi się bardziej melodyjne (w porównaniu z resztą) fragmenty, w których odzywało się alter ego Orfeusza- sześcioosobowy zespół wokalny proMODERN.

Sama treść opery pozostawia jednak wiele do życzenia. Właściwie przez cały czas trwania spektaklu zastanawiałam się, czy jest to żart. Nadal nie wiem. Jeśli był to żart- jestem w stanie uznać, że był on dość udany. Patetyczne słowa przeplatały się z rozbijaniem na scenie arbuzów. Fragment o bucie, śpiewany w dramatyczny sposób przez Chór i Alter ego Orfeusza (a dramaturgia sceny potęgowana była przez podniosłą w tamtym momencie muzykę) wydawał mi się raczej zamierzoną kpiną i żartem z konwencji:

Mogę ci pomóc

Pomóc ci włożyć but.

Zapomniałem but.

Twój but.

To mój but, tak?

To mój but, nie?

Za interesujący zabieg uważam pokazanie Orfeusza w trzech etapach jego życia- młodego (kontratenor, Jan Jakub Monowid), dorosłego (baryton, Robert Gierlach) i starego (bas-baryton, Andrzej Klimczak). Pomysł ten dużo lepiej wygląda jednak „na piśmie”, niż na scenie. Wprowadzało to niemałe zamieszanie, w i tak niezwykle skomplikowanej historii. Nie wiem nawet, czy można to w ogóle nazwać historią- były to raczej impresje i luźne skojarzenia na tematy nieco związane z mitem Orfeusza i Eurydyki  (np. biblijna historia o Locie). Potwierdzeniem tego, że  „Orphée” to zagrana w patetyczny sposób farsa może być jedna ze scen w akcie drugim, w którym to na scenie jednocześnie pojawia się trzech Orfeuszów, którzy siedzą obok siebie na krzesłach i trzymając w rękach libretto opery zdają się je między sobą komentować. W tym samym momencie w innej części sceny odgrywana jest akcja „właściwa” opery. Widoczne były nawiązania do choreografii Williama Forsythe’a, mam niestety podejrzenia, że nie były one zamierzone.

Obawiam się (a właściwie moje „obawy” zakrawają o pewność), iż autorzy pisząc libretto naprawdę uważali jego słowa za mądre, patetyczne i o wielkim znaczeniu. Chciałabym wierzyć, że ich celem był żart z konwencji, jednak nie przywykłam do doszukiwania się głębszych znaczeń w sztuce współczesnej, więc i tym razem muszę tego zaniechać. W wielu momentach tekst był po prostu pseudointeletualnym bełkotem opartych na wykrzykiwaniu słów.

Z jednej strony  „Orphée” to ciekawa wizualnie opera (scenografia [Margo Zālīte], kostiumy [Marlena Skoneczko], a także wizualizacje [Marek Zamojski] były bardzo spójne), muzycznie interesująca (dobrze poradzili sobie śpiewacy, czyli- poza wymienionymi wcześniej odtwórcami roli Orfeusza- Barbara Zamek [Eurydyka], Witold Żołądkiewicz [Mnich], Anna Radziejewska [Apollo], Mateusz Zajdel [Hermes]), jednakże całość nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Zaważyła na tym przede wszystkim treść, z której absolutnie nic nie wynikało oraz bezsensownie poprowadzone przez reżysera postaci (niezrozumiałe zachowanie na scenie w wielu momentach). Mam wrażenie, że jedyne, co łączyło „Orphée” z mitem o Orfeuszu i Eurydyce to imiona głównych bohaterów. Szkoda.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

One thought on “

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s