Malarstwo/Wywiady

Wywiad z Oliwią Smoleń

Oliwia Smoleń urodziła się w 1996 roku w Krakowie. Ukończyła Ogólnokształcącą Szkołę Sztuk Pięknych w Tarnowie, a obecnie studiuje malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie w pracowni prof. Mirosława Sikorskiego. Inspiracji szuka zarówno dokoła siebie – uwielbia arcydzieła tylko na pozór jawiące się jako prozaiczne przedmioty codziennego użytku, jak i w czasach minionych – malarstwie baroku, a także sztuce XIX-wiecznej, zwłaszcza secesji i estetyce prerafaelitów. W swojej twórczości najczęściej realizuje portrety. Zapraszam do przeczytania wywiadu z tą młodą, świetnie zapowiadającą się malarką.

„Thistle” (90×75 cm, olej na płótnie, 2020)

Opowiedz mi o swoich artystycznych początkach- czy malowałaś od najmłodszych lat? Kiedy zrozumiałaś, że to jest „to” i że chcesz wiązać z malarstwem swoją przyszłość zawodową?

Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś powiedział mi, że będę zajmować się malarstwem – nie uwierzyłabym mu i na pewno bardzo bym się z tego śmiała. Przez większość swojego życia bardzo nie lubiłam malować, chociaż dziś może się to wydawać zabawne. Oczywiście od dziecka zajmowałam się rzeczami związanymi ze sztukami plastycznymi, bardzo lubiłam rysować. Jak większość dzieci tworzyłam coś, co trudno nazwać sztuką. Później, przez większość mojego bardziej świadomego życia, kiedy wiedziałam, że chcę się rozwijać twórczo, zdecydowanie bardziej niż malarstwo, interesował mnie rysunek i inne techniki. Chodziłam do ogólnokształcącej szkoły sztuk pięknych w Tarnowie i tam przez 3 lata uczęszczałam na zajęcia z reklamy wizualnej i byłam właściwie pewna, że pójdę na grafikę. Jednak w ciągu tych trzech lat zobaczyłam, że nie odnajduję się za bardzo w programach graficznych i przez to zaczęłam ostatecznie wątpić w swój plan dotyczący pójścia na ten kierunek, bo wiedziałam, że prócz grafiki warsztatowej będę musiała sprawdzić się również w pracy w takich programach. Wciąż nie myślałam wtedy o malarstwie w kategoriach „zawodu”. Wtedy za „zawód” uważałam takie profesje jak grafik, projektant, a wszystkie pozostałe twórcze zajęcia definiowałam raczej jako pasję. W związku z tym, że nie bardzo byłam w stanie się odnaleźć po liceum i nie wiedziałam, co dokładnie chciałabym robić w życiu, postanowiłam zrobić sobie rok przerwy. Potrzebowałam czasu na przemyślenie sprawy, nie chciałam podejmować studiów artystycznych na siłę. Był to dla mnie czas poszukiwań. Zdarzało mi się robić różne małe projekty, na przykład projektowałam okładki płyt dla znajomych, ale nie czułam, żebym była w tym bardzo dobra. Jestem dość ambitną osobą i wolę skupiać się tylko na tych rzeczach, które robię naprawdę dobrze. Miałam w życiu epizody z innymi dziedzinami sztuki- grałam na instrumencie, zajmowałam się też tańcem, ale wciąż czułam, że to nie jest „to”. W końcu trafiłam do prywatnej pracowni Grafor, prowadzonej przez absolwentów krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, głównie przez grafików, ale nie tylko. W pracowni próbowałam odnaleźć się na nowo, szukałam rzeczy, które naprawdę mnie interesują. Właśnie tam ktoś zauważył we mnie potencjał malarski, przy okazji pracy nad martwą naturą. Bardzo utkwiło mi to wtedy w pamięci i zaczęłam zastanawiać się wtedy nad malarstwem. Zaczęłam wtedy dużo więcej malować. Było to dla mnie z początku trudne, bo w liceum plastycznym namalowałam mało obrazów, myślę, że można by je policzyć na palcach jednej ręki. Początki były więc dla mnie niełatwe, a prace, które powstawały były chaotyczne i bardzo się różniły od tych, które tworzę teraz. Dopiero wtedy poznałam tak naprawdę czym jest malarstwo olejne, w jaki sposób używać tych farb, jak mieszać je z medium i tak dalej. Gdy już poznałam te podstawy okazało się, że te farby nie są wcale aż tak straszne. Nie dostałam się na malarstwo za pierwszym razem, ale przyznam, że wtedy nadal nie byłam w stu procentach pewna, czy chcę to robić. Na egzaminie nie walczyłam za bardzo o siebie i nie byłam nastawiona na to, że pójdę tam na studia. W tym okresie bardzo interesowała mnie teoria i postanowiłam pójść na historię sztuki. Jednak po pół roku stwierdziłam, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie jako historyka sztuki. To wtedy nastąpił moment, w którym stwierdziłam, że chcę podejść na poważnie do kolejnych egzaminów na malarstwo i przygotowałam ciekawą teczkę. Wiedziałam też czego mogę się spodziewać na egzaminie. Przez pół roku ćwiczyłam zadania, które mogły się na nim pojawić. Dostałam się wtedy z drugą lokatą.

Czy szybko odnalazłaś się na Akademii?

Pierwszy rok był dla mnie trochę trudny. Czułam się dziwnie z tym, że na roku ze mną były osoby młodsze ode mnie i że tak szybko udało im się znaleźć własną drogę, a ja nadal byłam dość zagubiona. Nie wiedziałam wtedy co chcę malować, nie miałam jeszcze określonego stylu, w którym dobrze bym się czuła. Na szczęście po pierwszym roku zrozumiałam co chcę w sobie rozwijać. Przede wszystkim postanowiłam iść w technikę. Uważam, że jest to klucz do tego, żeby być dobrym artystą malarzem. Z tradycyjnego malarstwa figuratywnego zawsze można zrezygnować na rzecz czegoś innego. Wystarczy spojrzeć na wczesne prace Picassa. Gdy wie się o tym, że potrafił on malować w sposób realistyczny, zupełnie inaczej patrzy się na jego późniejsze prace. Właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na dobrym warsztacie. W razie gdybym kiedyś z jakiegoś powodu zapragnęła robić coś innego, to mogłabym to robić z pełnym przekonaniem, że jest to mój wybór. Mam jednak świadomość, że nie każdy ma taką potrzebę i być może inni artyści wcześniej odkrywają, że nie jest im po drodze z klasycznym malarstwem. Dla mnie dobry warsztat jest jednak niezwykle istotny.

Na którym roku jesteś?

Teraz będę iść na 4 rok studiów.

„Z kokardą II” (olej na płótnie, 2019)

Patrząc na Twoje ostatnie prace można chyba powiedzieć, że odnalazłaś już swój styl i swój temat, w którym czujesz się dobrze. Kiedy to nastąpiło?

Myślę, że właśnie po pierwszym roku. Zawsze interesował mnie człowiek, natomiast to się zdecydowanie wzmocniło wraz z pójściem na studia. Wcześniej też zdarzało mi się rysować portrety. Nawet gdy rysowałam inne motywy, to zawsze gdzieś pojawiała się postać. Na studiach obrałam to za główny temat moich prac. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że bardzo lubię skupiać swoje kompozycje wokół pojedynczych obiektów czy tematów. Najczęściej stawiam w centrum zainteresowania jedną osobę lub przedmiot. Jak widać, kompozycje moich prac nie są szczególnie rozbudowane. Po pierwszym roku zdałam sobie sprawę z tego, co powinnam ograniczyć, żeby czuć się dobrze z tym, co maluję i żeby malarstwo sprawiało mi przyjemność. Właśnie wtedy doszłam do wniosku, że musi to być portret, że musi to być człowiek. Nic nie fascynuje mnie bardziej niż człowiek. Robię też dużo autoportretów, ale to wynika głównie z tego, że niezbyt często mam innych modeli pod ręką, więc zdecydowały o tym względy praktyczne. Ale nie będę też kłamać- naprawdę lubię malować autoportrety. Dzięki studiom moje zainteresowania stały się dla mnie bardziej klarowne. Dostęp do pracy z modelem i to, że miałam bardzo dużo czasu na eksplorację swoich zainteresowań i na pracę nad obrazami okazały się być kluczem do odnalezienia własnej drogi. Przypuszczam, że portret zawsze będzie stanowił najważniejszą część mojej twórczości, ale nie wykluczam, że jego forma będzie się zmieniać albo w pewnym momencie pójdzie w innym kierunku. Być może sięgnę po rozwiązania, których się wcześniej nie spodziewałam.

Skąd czerpiesz inspiracje do swoich prac? Twój styl jest dość charakterystyczny i zastanawiam się, czy coś konkretnego Cię zainspirowało- na przykład prace innego malarza albo wystawa, która zapadła Ci w pamięć?

Na pewno nie jest to żadna jedna osobowość artystyczna czy wystawa. Ale- jakkolwiek by to nie brzmiało- ja zawsze lubiłam piękne rzeczy. Jestem estetą. Bardzo lubię otaczać się estetycznymi rzeczami. Często zachwycam się pieczołowitością, z jaką są wykonane niektóre przedmioty. Zawsze robiło to na mnie ogromne wrażenie. Bardzo lubiłam takie kierunek jak secesja czy też prace prerafaelitów. Wszystkie ruchy z nimi związane opierały się na sztuce rzemieślniczej- nie tylko na malarstwie, ale także na pięknych przedmiotach. Wydaje mi się, że moje malarstwo wynika właśnie z tego, że lubię otaczać się pięknymi rzeczami, które wzbudzają we mnie jakieś pozytywne emocje, zachwyt. Jednym z moich celów jest robienie czegoś podobnego w stosunku do innych ludzi. Bardzo bym chciała, żeby ludzie mając moje obrazy w domu czuli podobne rzeczy co ja, patrząc na rzeczy, które ja uwielbiam. Chciałabym móc wzbogacać estetycznie doznania innych ludzi i ich domy. Nie jest też tak, że chodzi mi wyłącznie o wygląd tych rzeczy. Mam też pewne inne założenia, jest też klimat, do którego dążę. Zależy mi na określonej atmosferze moich obrazów. Zdarza mi się realizować prace, które nie są takie stereotypowo piękne, mam czasem ochotę przedstawiać różne emocje. Czasem maluję „dziwne” postaci, ale warto zaznaczyć, że zawsze robię to w sposób realistyczny i staram się, by całość miała w sobie coś ciekawego dla odbiorcy, tak aby można było docenić te obrazy również za warsztat. Nie jestem jednak jednym z tych artystów, którzy bronią się przed odbieraniem sztuki jako czegoś, co może być po prostu piękne i co może sprawiać przyjemność. Według mnie może to być celem sztuki. I wręcz do tego dążę, bo sama najbardziej cenię właśnie taką sztukę. Nie wykluczam jednak eksperymentów i czasem trochę uciekam od „pięknej sztuki dla przyjemności”, bo nie zawsze ta forma pozwala mi osiągnąć pożądany efekt – warto jednak podkreślić, że wtedy także myślę o odbiorcach.

„Morris- seaweed” (olej na płótnie, 2020)

Pytanie, które musi paść- masz swoich ulubionych malarzy?

Trudno wymienić wszystkich. Z takich, którzy od razu przychodzą mi do głowy, muszę na pewno wymienić Dante Gabriela Rosettiego. Bardzo cenię sobie jego portrety. Niezmiernie lubię też Klimta i Muchę. Wiem, że to takie typowe, ale po prostu uwielbiam secesję. Z polskich artystów bardzo lubię Annę Bilińską i niezwykle mi smutno, bo mam wrażenie, że jest niedoceniana. Uważam, że jest ona świetną portrecistką, świetną malarką i w niesamowity sposób potrafi uchwycić emocje. Oczywiście uwielbiam też Caravaggio. Duże wrażenie robi na mnie także malarstwo Estebana Murillo. Z polskich współczesnych malarzy dużą inspiracją jest dla mnie Agnieszka Nienartowicz. Podoba mi się także malarstwo Ewy Juszkiewicz i jej surrealistyczne przedstawianie kobiet. Lubię także Daniela Covesa, jego prace mocno mnie inspirują. Bardzo wielu jest wspaniałych artystów, pewnie nie dam rady wymienić wszystkich. Oczywiście jedną z najważniejszych postaci, które mnie inspirują jest William Morris. Bez niego nie powstałaby większość obrazów, które namalowałam.

Jak to się stało, że zainteresowałaś się Morrisem?

Przez długi czas tła moich obrazów były „puste”. Tak jak mówiłam wcześniej- chętnie skupiam się na jednym obiekcie. Lubiłam i nadal lubię „plakatowy efekt” portretów z jednolitym tłem, ale nie ukrywam, że często też po prostu nie miałam na nie ciekawego pomysłu. Jednak na trzecim roku studiów zmieniłam pracownię i poszłam do innego profesora. Stwierdziłam wtedy, że jednak to trochę niemądre tak zawsze omijać malowanie tła. W ramach ćwiczenia swojej cierpliwości postanowiłam pobawić się trochę w ornamentykę. Chciałam wybrać motywy, które po prostu mi się podobają i które lubię- wtedy pracuje się dużo przyjemniej. Mój wybór padł na Williama Morrisa. Uznałam, że jeśli poradzę sobie z Morissem, to już potem poradzę sobie ze wszystkim. Bardzo wysoko zawiesiłam sobie poprzeczkę. Poradziłam sobie z tym całkiem nieźle i postanowiłam namalować więcej obrazów w tym stylu. Myślę też nad tym, żeby wymyślić swoje ornamentalne wzory, które będą stanowić tło kolejnych prac. Nie ukrywam, że Morris w pewnym sensie zmienił moje życie, bo największe zainteresowanie moimi pracami pojawiło się właśnie po tym, gdy namalowałam swój pierwszy obraz w tym stylu.

„Acanthus” (olej na płótnie, 2020)

Teraz trochę zmienię temat- biorąc pod uwagę, że nadal studiujesz. Jakie Twoim zdaniem są największe wyzwania dla studentów i absolwentów kierunków artystycznych?

Cały czas wydaje mi się, że na ASP brakuje upewniania nas w tym, że nasz zawód jest okej i że warto próbować w nim swoich sił. Że nie jest to wyskok młodzieńczy, że przyszliśmy studiować malarstwo, ale tak naprawdę nic z tego nie będzie. Cały czas mam wrażenie, że wszyscy gdzieś z tyłu głowy mają takie przekonanie. Rozmawiałam ze studentami z różnych roczników i wszyscy mają podobne zdanie- że wszystko jest okej, lubimy to, co robimy, ale nie mamy żadnej pewności co nas czeka po ukończeniu studiów. Myślę, że gdyby bardziej przygotowywano nas pod kątem zawodowym, czulibyśmy się pewniej. Oczywiście- jesteśmy uczeni zawodu od strony warsztatowej, ale niestety nie od strony biznesowej. Wciąż słyszymy, że bycie artystą zawodowym jest niezwykle trudne, a szansa, żeby się z tego utrzymywać- bardzo mała. Jednocześnie nie dostajemy żadnych praktycznych informacji jak sobie radzić po studiach. Jesteśmy pozostawiani ze swoim warsztatem sami sobie. Nie wiem w jaki sposób radzić sobie z klientami, z umowami… a każdy, kogo pytam, ma na to inną odpowiedź. Mam na przykład problem z wycenianiem prac. Wydaje mi się, że jest to mankament tych studiów i chciałabym, żeby takie tematy były na nich podejmowane. To, że nie mamy zaplecza teoretyczno-biznesowego mocno daje nam w kość.

Nie mieliście do tej pory żadnych zajęć z marketingu?

Nie, ale mieliśmy prawo autorskie. Bardzo interesowały mnie te zajęcia. Niestety poznałam jedynie teorię i nadal nie wiem, w jaki dokładnie sposób wykorzystać tę wiedzę w praktyce. Nie wiem na przykład czy przekazywanie praw majątkowych jest standardem w umowach z artystami, czy nie. W związku z tym zagadnieniem miałam już problem przy sprzedaży mojego obrazu, bo nie wiedziałam, czy powinnam się zgodzić na zrzeczenie tych praw. Każdy doradzał mi co innego. Chciałabym, żeby było więcej tego typu zajęć na uczelni albo więcej spotkań z artystami, którzy zajmują się tym na co dzień.

Właśnie- czy macie organizowane spotkania z absolwentami Waszej uczelni? Na przykład z osobami, które odniosły już zawodowy sukces i wracają na uczelnię, żeby się z Wami podzielić swoimi doświadczeniami?

Spotkania są czasem organizowane, miałam np. spotkanie z Katarzyną Karpowicz, zorganizowane przez mojego profesora od rysunku, ale z kolei wtedy byłam zbyt niedoświadczona, żeby wiedzieć o co dokładnie ją spytać. Była to jednak oddolna inicjatywa, a dobrze by było, żeby uczelnia organizowała takie zajęcia odgórnie. Czasem mamy spotkania z artystami organizowane przy okazji jakichś innych wydarzeń.

Czy są absolwenci, których działalność zawodową obserwujesz?

Bardzo lubię twórczość Piotra Starościca, pamiętam, że jego obrazy zrobiły na mnie duże wrażenie na wystawie końcoworocznej ASP, gdy jeszcze był studentem. Robi świetne portrety. Twórczość Dawida Zdobylaka obserwowałam jeszcze zanim dostałam się na Akademię, jego obrazy także sobie cenię. Bardzo lubię obrazy Ani Tajak i Sylwii Brzyszczyk. Podoba mi się też malarstwo Damiana Bąka. To są pierwsze nazwiska, które przychodzą mi do głowy.

„Bez tytułu” (olej na płótnie, 2019)

Czy współpracujesz na stałe z jakąś galerią, a może sprzedajesz prace na aukcjach? Jak myślisz, które z tych rozwiązań jest lepsze dla takiej młodej malarki jak Ty?

Współpracuję z kilkoma galeriami i ta współpraca się rozwija. Jestem bardzo ciekawa, w jakim kierunku się potoczy. Miałam okazję sprzedawać obrazy na przykład w Galerii Dystans oraz przez Galerię Attis w Krakowie, w której miałam wystawę razem z Damianem Wróblem. Na ten moment sporo moich obrazów można kupić w Zofia Weiss Gallery. Miałam też okazję współpracować z domami aukcyjnymi, ale na ten moment skupiam się raczej na sprzedaży stacjonarnej. Dzięki takiemu rozwiązaniu łatwiej jest zadbać o stałość swoich cen. Warto jednak podkreślić, że dzięki aukcjom poznałam fajnych kolekcjonerów i są to ludzie, z którymi do dziś mam kontakt i którzy przychodzą na moje wystawy. Aukcje niewątpliwie przyniosły mi pewne korzyści. Wydaje mi się, że na ten moment będę skupiać się głównie na sprzedaży galeryjnej i na konkursach, ale nie wykluczam powrotu do brania udziału w aukcjach w przyszłości.

Często bierzesz udział w konkursach?

Jeszcze nie bardzo często. Wynika to między innymi z tego, że dopiero niedawno odnalazłam swój styl. Wcześniej dużo eksperymentowałam i nie były to prace, które chciałam prezentować szerszej publiczności. Natomiast od niedawna częściej biorę udział w konkursach i muszę przyznać, że idzie to całkiem nieźle, bo w każdym konkursie, w którym do tej pory brałam udział, byłam laureatką. Nie było tego dużo, ale dało mi pozytywnego kopa i stwierdziłam, że skoro ktoś zauważa to, co robię, to warto próbować częściej brać w nich udział. Ostatnio miałam okazję zdobyć poważną nagrodę- była to nagroda Prezydenta Miasta Tarnowa na Salonie VII i można powiedzieć, że wtedy „ruszyła machina” i dużo osób zaczęło do mnie pisać. Skontaktowało się ze mną wtedy wielu kolekcjonerów i faktycznie wzbudziło to zainteresowanie wśród ludzi. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy jak dużą moc potrafią mieć konkursy.

„Wiosna” (olej na płótnie, 2020)

Czy miewasz blokadę twórczą? A jeśli tak- jak sobie z nią radzisz?

Kiedyś miewałam częściej. Jestem osobą bardzo wrażliwą, czy nawet nadwrażliwą i jestem niestety pesymistką. Wydaje mi się, że widać to nieco w pracach, które tworzę. Mam wrażenie, że czuć, że z moich prac bije pewna melancholia, smutek. Sądzę, że wynika to właśnie z mojej osobowości, która miała kiedyś wpływ na moją blokadę twórczą. Właściwie nadal ma wpływ, ale teraz wypracowałam sobie pewien system. Staram się malować codziennie i planuję kolejny obraz z wyprzedzeniem. To znaczy pracując nad danym obrazem myślę już nad następnym. Bardzo często jest tak, że tworzę jeden obraz po drugim. Dzięki temu nie łapie mnie blokada, bo zawsze mam gotowy pomysł na pracę i po prostu wiem, czym powinnam się zająć. Ten system pozwala mi na systematyczną pracę i blokady nie przychodzą zbyt często. Bardzo polecam to ludziom, którzy mają problem z blokadą twórczą, bo takie wcześniejsze planowanie kolejnych obrazów naprawdę pomaga ją przezwyciężyć.

Czy masz swoją stronę internetową? Jak można się z Tobą skontaktować?

Na razie nie mam strony internetowej, ale można mnie znaleźć na Facebooku i na Instagramie.

Można także pisać na maila: oliwiasmolen1@gmail.com
Brak strony wynika trochę z tego, że nie spodziewałam się, że aż tak szybko ludzie będą interesować się moimi pracami i że będą do mnie pisać kolekcjonerzy. Na pewno w najbliższych dniach zajmę się tworzeniem strony. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że jest aż takie zainteresowanie, nie spodziewałam się, że nie będę nadążać z malowaniem kolejnych obrazów. Z każdą pracą, którą namaluję coś się dzieje- trafia do galerii albo jest szybko rezerwowana. Jestem tym bardzo zaskoczona, ale być może wynika to z tego, że nie umiem patrzeć na moje malarstwo w obiektywny sposób.

www.instagram.com/oliwia_smolen

https://www.facebook.com/Oliwia-Smoleń-rysunek-i-malarstwo-289805915059749/

„Autoportret z kokardą” (olej na płótnie)

„W pracowni” (olej na płótnie, 2019)

„Autoportret” (kredka na papierze, 2020)

„P.” („Autoportret” (kredka na papierze, 2020)

Autoportret inspirowany twórczością Marii Merian (ołówek na papierze, 2018)

„Autoportret inspirowany twórczością Marii Merian II ” (ołówek na papierze, 2018)

Wystawy:
– „VII Salon BWA Tarnów”, wystawa zbiorowa w BWA w Tarnowie, 2020
– „Chór Solistów”, wystawa zbiorowa w Galerii Drugie Piętro na ASP w Krakowie, 2020
– „Kwiatki”, wystawa zbiorowa w galerii New Era Art w Krakowie, 2020

– „III Zimowy Salon Młodych”, wystawa zbiorowa w Zofia Weiss Gallery w Krakowie, 2020

-„Szepty przemijania”, wystawa wspólna z Damianem Wróblem w galerii Attis w Krakowie, 2019

-„Skull Art”, wystawa zbiorowa w Nude Tin Can Gallery w St Albans, 2019
-„Rysunkiem o rysunku: od techniki do autonomii przekazu”, wystawa zbiorowa w Muzeum Narodowym w Krakowie, 2019

-„SKOK”, wystawa zbiorowa w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie, 2019
-„Tropy”, wystawa zbiorowa w Galerii Drugie Piętro na ASP w Krakowie, 2019

-„200 lat Akademii, 100 lat Akademii Kobiet”, wystawa zbiorowa w Galerii Drugie Piętro na ASP w Krakowie, 2018
-„Dotyk Wolności”, wystawa zbiorowa w Pałacu Sztuki TPSP w Krakowie, 2018

-„Autoportret”, wystawa zbiorowa w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie, 2018

Nagrody:
– nagroda Prezydenta Miasta Tarnowa na „VII Salonie” w BWA w Tarnowie
– wyróżnienie na „III Zimowym Salonie Młodych” w Zofia Weiss Gallery, 2020
– wyróżnienie w konkursie „Rysunkiem o rysunku: od techniki do autonomii przekazu” organizowanym przez Muzeum Narodowe w Krakowie, 2019

Inne osiągnięcia:
– reprodukcja obrazu umieszczona w magazynie „Karnet” nr 1/2020

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

1 komentarz do “Wywiad z Oliwią Smoleń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s